poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 3

Rano obudziłam Ane. Zapytałam sie czy nie ma ochoty iść dzisiaj pooglądać jak chłopaki trenują.
 - Ale...Sara...co?-ziewnęła na wpół śpiąc.
  - Nie co, tylko ubieraj się szybko! Bo trening jest na 13, a musimy jeszcze iść do sklepiku przy domu.
 - Okej, wstaję, już wstaję, daj mi chwilkę-odpowiedziała przeciągając się.
 - Dobra, za 15 minut widzę cię na dole-rozkazałam.
Szybo zeszłam na dół z poczuciem winy, że musiałam okłamać Ane, ale czego nierobi się dla chłopaka.  Napisałam karteczkę : ''Wyjechałam na trochę. Nie dzwoń, nie pisz. Wytłumaczę Ci wszystko jak wrócę''. Wybiegłam z domu, modląc się by Ana mnie nie zobaczyła. Złapałam taksówkę i pojechałam na lotniksko. Myślałam już tylko że za kilka godzin nareszcie zobaczę Sergio. Zapłaciłam za taksówkę, odnalazłam bilet na lot i zdenerwowana wsiadłam do samolotu. Lot zleciał niestamowicie szybko. Na lotnisku w Madrycie pierwszą osobą którą zobaczyłam był mój kochany Ramos.Wziął moją walizkę i poszliśmy do jego samochodu.
  -Powiedziałaś komuś,że tu przyjeżdżasz? - zapytał
  -Nie- odpowiedziałam- a co?
  -Nic, tylko zastanawiam się czy Twoja przyjaciółka nie będzie się denerwować
  -Zostawiłam jej karteczkę z informacją, że wyjeżdżam na trochę
  -Aha, mam nadzieję że to ją choć trochę uspokoi- powiedział z sarkazmem
  -Oj daj spokój
Na początku zabrał mnie na trening Realu. Gdy weszliśmy do ośrodka szkoleniowego wszyscy dziwnie się na nas patrzyli, gdyż widzieli mnie na swoim meczu jak kibicowałam Manchesterowi.
  - Cześć- przywitał się Karim- kto to jest?
  - To moja dziewczyna Sara- ospowiedział Sergio
  - Dziewczyna?- zdziwiło się kilku zawodnkiów
  - Tak poznalismy sie kilka lat temu w Berlinie, ona pochodzi z Madrytu
  - Aha, jesteś kibicem Manchesteru?- Karim zwrócił się do mnie
  - Tak, kochamy ten klub razem z moją przyjaciółką Aną, ale to chyba nie przeszkoda abym była dziewczyną Sergio- odpowiedziałam
  - Nie, nie to wasza sprawa
Trening był ciekawy, trochę inny niż Manchesteru. Przez cały czas Sergio się do mnie uśmiechał i specjalnie wykopywał piłkę tam gdzie stałam, aby po nią przybiec i mnie przyulić.Po zakończeniu treningu zabrał mnie na obiad do restauracji. Usiedliśmy w najdalszym jej końcu aby móc swobodnie rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim. Ramos namawiał mnie abym została w Madrycie z nim na zawsze albo chociaż na tydzień, lecz ja wiedziałam że musze wrócić do Angli, bo tam jest moja praca, znajomi i przyjaciółka
  - Ale twój chłopak jest tutaj w Hiszpani- powiedział
  - Tak wiem, ale niemoge wszystkiego rzucić z dnia na dzień i tu zostać
  - Dobrze, nie  kontynuujmy tego tematu, mamy jeszcze dużo czasu aby o tym porozmawiać
Reszta wieczoru była idealna. Po obiedzie spacerowalismy przez kilka godzin po Madrycie i robilismy sobie mnóstwo zdjęć na pamiątke. W końcu zapytał:
  - Naprawde nie zostaniesz na dłużej?
  - Wiesz że niemogę, może ty przyjedź do Manchesteru
  - Chciałbym, ale znasz sytuacje
Rozmowa była trudna ale takie jest życie i nic na to nie poradzimy. Zabrał mnie jeszcze na romantyczną kolacje i odprowadził do hotelu.
  - Jutro rano wracam do Manchesteru- powiedziałam ze smukiem w głosie
  - Wiem, ale dalej mam nadzieję, że się rozmyślisz
  - Już napisałam Anie, że wracam więc niemoge się wycofać. Odwieziesz mnie rano na lotnisko- zapytałam
  - Oczywiście, że tak chyba że nie chcesz?
  - Chcę i to bardzo. Dobranoc
Odpowiedział dobranoc i pocałował mnie. Leżąc myślałam ciagle o Sergio i o tym czy zostać, ale decyzja była oczywista że musze jechać. Zasnęłam. Drynnnnn... Dzwoni Sergio
  - Halo- mówie zaspana
  - Cześć śpiochu, za godzine masz samolot. Może mnie wpuścisz do środka?
Poszłam otworzyć drzwi. Stał w nich Sergio z bukietem róż. Rozpłakałam się. Przytulił mnie i próbował posieszyć. Niestety z marnym skutkiem.Poszłam szybko się ogarnąć do łazienki.W samochodzie pocałował mnie ostatni raz, bo na lotnisku było mnóstwo reporterów. Wsiadałam do samolotu z łzami w oczach lecz już nie płacząc, aby nie pokazać mu że jestem słaba.
 

1 komentarz: