czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 5

Obudziłam się na sofie w salonie, a obok mnie leżeli Ana i Gareth. NIewiedziałam co tu robimy, lecz przypomniałam sobie że graliśmy w Fife, a potem chyba w czasie filmu zasneliśmy. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Jak wróciłam obudziłam Ane i naszego nowego lokatora. Gdy robiłam śniadanie usłyszałam dzwonek do drzwi
  - Ana otwórz - krzyknęłam
Z niechęcią poszła do drzwi. Usłyszałam męski, bardzo znajomy głos. Niemogłam uwierzyć, że to naprawde on. Wybiegłam z kuchni i rzuciłam mu się w ramiona.
  - Może was zostawię - powiedziała Ana i wyszła
Pocałował mnie i jeszcze mocniej przytulił.
  - Cześć kochanie - przywitał się Sergio
  - Cześć - odpowiedziałam i jeszcze raz go pocałowałam
Przedstawiłam Sergio Garetha i opowiedziałam mu dlaczego Gareth narazie z nami mieszka. Dzień zleciał nam bardzo szybko. Razem z moim chłopakiem poszłam do pracy, gdyż uparł się że mi będzie towarzyszył. Jak najszybciej zrobiłam co miałam na dzisiaj zaplanowane i Sergio zaprosił mnie na obiad do restauracji.
Odbyliśmy kolejną smutną rozmowę o mojej przeprowadzce do Hiszpani, nic nie postanawiając. Gdy wróciliśmy do domu Ana z Garethem, też już byli. Miło rozmawialiśmy przez pewien czas, kiedy nam się znudziło nasz nowy lokator zamówił pizze oraz zaproponował gre w butelke. Nikt nie miał nic przeciwko, więc jak przywieźli pizze, usiedlismy na ziemi i ja pierwsza zakręciłam butelką. Wypadło na moją przyjaciółkę
  - Prawda czy wyzwanie - zapytał się Sergio
  - Wyzwanie - wybrała
  - Pocałuj Garetha - wypaliłam bez zastanowienia i natychmiast tego pożałowałam przez spojrzenie którym obdarzyła mnie Ana
  - Jak wyzwanie to wyzwanie - powiedział Gareth i pocałował Ane
Reszta wieczoru, była podobna do początku, ale wszyscy byli w szoku po tym co się stało. Gdy spojrzałam na zegarek, zobaczyłam że już późno, więc poszłam na góre się położyć. Do mojego pokoju weszła Ana
  - Mam nadzieje, że nie jesteś zła, za tamto wyzwanie - zapytałam
  - Nie nie jestem
  - Czy on ci się podoba?
  - Tak bardzo, ale ja mu chyba nie
  - Zwariowałaś - krzyknęłam - on jest w ciebie wpatrzony jak w obrazek
  - Niieprawda
  - Nieprawda, nieprawda - przedrzeźniałam ją - a myślisz, że dlaczego tak szybko cie pocałował?
  - Niewiem, może masz racje... - odpowiedziała - idę do siebie, postaram się to przemyśleć. Dobranoc
  - Papa, niema nad czym myśleć taka jest prawda
Gdy wyszła zaczęłam myśleć o Sergio i zasnęłam.
                                                                     * * *
Mój ukochany obudził mnie rano pocałunkiem
  - Dzień dobry kochanie
  - Cześć, skąd wiedziałeś gdzie mam pokój? - zapytałam
  - Ana mi powiedziała - odpowiedział uśmiechając się - choć na śniadanie, już gotowe
Pobiegłam do łazienki i szybko się ogarnełam. Pierwszy raz od dawna śniadanie było przepyszne. Dzisiaj chłopcy postanowili pozwiedzać miasto, a my niestety musiałyśmy pójść do pracy. Gdy dotarłyśmy na miejsce dowiedziałam sie, że dzisiaj przyjeżdża jakiś niemiecki zawodnik z Borussi Dortmund negocjować kontrakt. Jak każdy zawodnik najpierw zwiedzał stadion. Gdy podszedł do mojego stanowiska przywitał się:
  - Cześć śliczna, jestem Marco
  - Cześć Marco
  - Czy mogę poznać twoje imię - zapytał
  - Nie śłiczny - odparłam zirytowana
  - Niemartw się, odkąd ma chłopaka na każdego się wkurza - powiedziała Ana
  - Aha - powiedział uśmiechając się i odszedł
  - Niemusiałaś byc taka niemiła - powiedziała przyjaciółka
  - Wcale nie byłam
Wróciłam wcześniej do domu, ponieważ nie miałąm ochoty dalej siedzieć w pracy. Gareth i Sergio siedzieli w kuchni i pili kawe.
  - Gareth mam takie niedyskretne pytanie - powiedziałam
  - Mam sie bać? - zapytał ze śmiechem
  - Nie nie masz czego, chodzi o to że. Czy podoba ci sie Ana? - zapytałam
  - Przecież wiesz że tak, nawet Sergio to zaułważył - powiedział Gareth - ale ja jej się nie podobam
  - Żartujesz sobie? - krzyknęłam - Ana jest w tobie zakochana
  - Naprawdę?
  - Tak! Bierz telefon dzwoń do niej szybko i zapraszaj na kolacje
Podałam mu jej numer i zadzwonił, gdy Ana się zgodziłam już wiedziałam, że jest szczęśliwa. Podziękował mi za jej numer i poszedł się szykować. Ana trochę później wróciła i po jej spojżeniu zrozumiałam, że już wie, że troszkę im w tym pomogłam. Gdy wyszli, zostaliśmy z Sergio sami. Zaproponował, że zrobi kolacje i włączył jakiś film. Wieczór był piękny, znowu zasnęłam na filmie, lecz tym razem przytulona do mojego ukochanego. Rano obudziłam się we własnym łóżku, okazało się, że Sergio mnie tutaj przyniósł jak zasnęłam. Kiedy zeszłam do kuchni śniadanie było już gotowe i wszyscy czekali na mnie. Ana pocałowała Garetha, więc byłam już pewna, że są parą. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć. Okazało się, że to moja dawna przyjaciółka Clarisa. Niemogłam uwierzyć w to, że mnie znalazła, gdyż wyjechałam w wieku 14 lat i nigdy się z nią nie kontaktowałam. Po rozmowie z Clarisą dowiedziałam się, że skontaktowała się z moją mamą i odnalazła mnie w Manchesterze. Umówiłam się z nią, aby przyjechała na Old Trafford. Opowiedziałam wszystkim domownikom kto to był i wszyscy pojechaliśmy na stadion, ponieważ chłopcy uparli się, że też chcą jechać. Kiedy znaleźliśmy się na miejscu Clarisa już tam była. Chwilę porozmawiałyśy, lecz musiałam iść i wypełnić obowiązki. Gareth poszedł odwiedzić swojego kuzyna, a ja i Ana do pracy. Sergio postanowił iść pobiegać w mieście. Jak skończyłyśmy co miałyśmy do roboty, jak zwykle trochę porozmawiałyśmy z zawodnikami. Chciałam się od Any dowiedzieć wszystkiego na temat jej i Garetha, więc poszłyśmy w spokojne miejsce. Niestety to był wielki błąd. Gdy tam dotarłysmy i się rozejżałam miałam ochote się zabić. Sergio całował się z Clarisą 

 

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 4

Rano obudziłam się w pełni szczęśliwa. Wiedziałam, że dziś wróci Sara, nie wiedziałam tylko o której godzinie.Wstałam i poszłam na dół.W domu było bardzo pusto bez mojej przyjaciółki, postanowiłam zadzwonić do Antonia- na niego zawsze można liczyć.
-Halo- odezwał się Valencia.
-Słuchaj, Sara powiedziała, że dziś wraca- rzekłam.
-O to wspaniała wiadomość, wiesz może kiedy dokładnie będzie w Manchesterze?- zapytał.
-Niestety nie, ale mam prośbę. Przyjdziesz teraz do mnie, bo smutno mi samej.
-Ano, do ciebie nawet o 3 w  nocy- zażartował- będę za pół godzinki, czekaj.
-To czeka, papa- pożegnałam się
-Do zobaczenia.
Bardzo się cieszyłam, że mam takiego przyjaciela jak Antonio.Poszłam się oporządzić, bo przecież w piżamie bym go nie przyjęła.
*pół godziny później*
Pomocnik Manchesteru United przyszedł kiedy akurat robiłam śniadanie.Przyszedł bez Robina, spytałam dlaczego go nie ma i okazało się, że rozchorowała mu się córeczka. Antonio postanowił mi pomóc przy śniadaniu i zrobił mi kawę- robi ją najlepszą pod słońcem. Gdy usiedliśmy do stołu zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwałam się z miejsca  i otworzyłam je, okazało się, że to nie Sara, której się spodziewałam, a Nani, który zapragnął się ze mną spotkać. Usiedliśmy z powrotem do stołu. Po zjedzeniu posiłku w miłym towarzystwie, zgrzytnął zamek w drzwiach. Po chwili naszym oczą ukazała się Sara. Rzuciłam się jej na szyję z piskiem:
-Sara, Sara, Sara!
-Ano, wybacz wszystko ci wytłumaczę- przytuliła mnie mocno.
-No właśnie Saro wytłumacz nam to, dlaczego nic nie powiedziałaś, dopiero Ana w internecie znalazła informacje?- zapytał Valencia.
-Dobrze, posłuchajcie. Rok temu byłam w Berlinie i poznałam tam Sergio. Od tamtej pory utrzymywałam z nim stały kontakt. Dzwoniliśmy do siebie i pisaliśmy. Stąd moje wieczne nie wyspanie.
-No tak, pamiętam jak pytałam z kim tak piszesz, a ty że z nikim.
-Tak, muszę się wam przyznać jeszcze do czegoś, często zamiast do rodziców jeździłam do niego.
-Saro, jak mogłaś? Dlaczego mi nie powiedziałaś o Ramosie?- zapytałam
-Dlatego, że bałam się, że pomyślicie, że kibicuje Realowi, jeszcze to pechowe losowanie Champions League! Ja nigdy nie lubiłam Los Blancos, w moim sercu po dziś dzień jest Atletico. A tak ogólnie z całego serca kocham nasz Manchester. Sergio nawet proponował i prosił abym została w Madrycie, ale się nie zgodziłam, bo tu mam was!-odpowiedziała Sara.
-O jak słodko!- pisnęłam-  A co z tym Ramosem?
-Jak na razie ustaliliśmy związek na odległość, to wybaczycie mi?- zapytała
-Antonio, choć ze mną do kina. czy gdzieś, bo muszę sobie to wszystko poukładać w głowie, ciebie Saro pozostawiam z Nanim.
Do Valencii miał przyjechać kuzyn z Londynu. Postanowiliśmy wziąć go ze sobą. Mieliśmy się z nim spotkać w kinie.
*W kinie*
Po zakupieniu biletów podszedł do nas pewien przystojny mężczyzna. Okazało się, że to właśnie kuzyn mojego przyjaciela. Był to Gareth Bale. Po seansie poszliśmy do kawiarni i Empiku, kupić PES'a.Cały czas rozmawialiśmy i żartowaliśmy z Garym, jakbyśmy się znali od zawsze .Powiedział, że ma kontuzję i zostaje na miesiąc w Manchesterze.Nagle Antonio coś sobie przypomniał:
-Ej, stary sorry nie możesz u mnie mieszkać, wybacz.
-Trudno, wynajmę coś, przecież mam pieniądze- odpowiedział Bale.
-No bez przesady, zamieszkasz u mnie, sofa w salonie jest wolna- zaproponowałam.
-Nie będe przeszkadzał?- zapytał
-A skąd- zaśmiałam się- tym bardziej, że jesteś kuzynem mojego przyjaciela.
-Dzięki wielkie Ano!- podziękował i chyba mimowolnie przytulił.
Postanowiłam nic nie mówić Sarze tak, żeby zobaczyła jak to jest (tak jestem złą przyjaciółką). Bale cały czas mi dziękował. W końcu postanowiliśmy iść do domu, Antonio nas odprowadził i pobiegł szybko do siebie, bo miał trening.
*W domu*
-Saro, przemyślałam wszystko i postanowiłam też pomóc Garemu, wprowadzi się do nas, a tobie Nani trening zaczyna się za 15 minut.
-Kto się wprowadzi?-zapytała
-Ja, Ana powiedziała, że mogę-odpowiedział Gareth
-Tak, tak oczywiście jak się Ana zgodziła- powiedziała Sara
Do wieczora rozmawialiśmy o grze Gareth'a w Tottenhamie i jego przyszłości.Okazało się, że jego pozostanie tam jest bardzo wątpliwe i że wiele klubów go chce jak np.Real Madryt, czy Bayern Monachium. Powiedział nam w tajemnicy, że Antonio może mu załatwić transfer do Manchesteru. Co byłoby najlepszym rozwiązaniem w kwestii rodzinnej. Po rozmowie pomogłam Garemu rozpakować walizki, a Sara zrobiła kolację. Po zjedzeniu zagraliśmy w PES'a, ale nam się nie spodobał i klasycznie zaczęliśmy grać w FIFe. Po grze obejrzeliśmy jakiś film. Tylko była to późna godzina i wszyscy zasnęliśmy przy włączonym telewizorze.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 3

Rano obudziłam Ane. Zapytałam sie czy nie ma ochoty iść dzisiaj pooglądać jak chłopaki trenują.
 - Ale...Sara...co?-ziewnęła na wpół śpiąc.
  - Nie co, tylko ubieraj się szybko! Bo trening jest na 13, a musimy jeszcze iść do sklepiku przy domu.
 - Okej, wstaję, już wstaję, daj mi chwilkę-odpowiedziała przeciągając się.
 - Dobra, za 15 minut widzę cię na dole-rozkazałam.
Szybo zeszłam na dół z poczuciem winy, że musiałam okłamać Ane, ale czego nierobi się dla chłopaka.  Napisałam karteczkę : ''Wyjechałam na trochę. Nie dzwoń, nie pisz. Wytłumaczę Ci wszystko jak wrócę''. Wybiegłam z domu, modląc się by Ana mnie nie zobaczyła. Złapałam taksówkę i pojechałam na lotniksko. Myślałam już tylko że za kilka godzin nareszcie zobaczę Sergio. Zapłaciłam za taksówkę, odnalazłam bilet na lot i zdenerwowana wsiadłam do samolotu. Lot zleciał niestamowicie szybko. Na lotnisku w Madrycie pierwszą osobą którą zobaczyłam był mój kochany Ramos.Wziął moją walizkę i poszliśmy do jego samochodu.
  -Powiedziałaś komuś,że tu przyjeżdżasz? - zapytał
  -Nie- odpowiedziałam- a co?
  -Nic, tylko zastanawiam się czy Twoja przyjaciółka nie będzie się denerwować
  -Zostawiłam jej karteczkę z informacją, że wyjeżdżam na trochę
  -Aha, mam nadzieję że to ją choć trochę uspokoi- powiedział z sarkazmem
  -Oj daj spokój
Na początku zabrał mnie na trening Realu. Gdy weszliśmy do ośrodka szkoleniowego wszyscy dziwnie się na nas patrzyli, gdyż widzieli mnie na swoim meczu jak kibicowałam Manchesterowi.
  - Cześć- przywitał się Karim- kto to jest?
  - To moja dziewczyna Sara- ospowiedział Sergio
  - Dziewczyna?- zdziwiło się kilku zawodnkiów
  - Tak poznalismy sie kilka lat temu w Berlinie, ona pochodzi z Madrytu
  - Aha, jesteś kibicem Manchesteru?- Karim zwrócił się do mnie
  - Tak, kochamy ten klub razem z moją przyjaciółką Aną, ale to chyba nie przeszkoda abym była dziewczyną Sergio- odpowiedziałam
  - Nie, nie to wasza sprawa
Trening był ciekawy, trochę inny niż Manchesteru. Przez cały czas Sergio się do mnie uśmiechał i specjalnie wykopywał piłkę tam gdzie stałam, aby po nią przybiec i mnie przyulić.Po zakończeniu treningu zabrał mnie na obiad do restauracji. Usiedliśmy w najdalszym jej końcu aby móc swobodnie rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim. Ramos namawiał mnie abym została w Madrycie z nim na zawsze albo chociaż na tydzień, lecz ja wiedziałam że musze wrócić do Angli, bo tam jest moja praca, znajomi i przyjaciółka
  - Ale twój chłopak jest tutaj w Hiszpani- powiedział
  - Tak wiem, ale niemoge wszystkiego rzucić z dnia na dzień i tu zostać
  - Dobrze, nie  kontynuujmy tego tematu, mamy jeszcze dużo czasu aby o tym porozmawiać
Reszta wieczoru była idealna. Po obiedzie spacerowalismy przez kilka godzin po Madrycie i robilismy sobie mnóstwo zdjęć na pamiątke. W końcu zapytał:
  - Naprawde nie zostaniesz na dłużej?
  - Wiesz że niemogę, może ty przyjedź do Manchesteru
  - Chciałbym, ale znasz sytuacje
Rozmowa była trudna ale takie jest życie i nic na to nie poradzimy. Zabrał mnie jeszcze na romantyczną kolacje i odprowadził do hotelu.
  - Jutro rano wracam do Manchesteru- powiedziałam ze smukiem w głosie
  - Wiem, ale dalej mam nadzieję, że się rozmyślisz
  - Już napisałam Anie, że wracam więc niemoge się wycofać. Odwieziesz mnie rano na lotnisko- zapytałam
  - Oczywiście, że tak chyba że nie chcesz?
  - Chcę i to bardzo. Dobranoc
Odpowiedział dobranoc i pocałował mnie. Leżąc myślałam ciagle o Sergio i o tym czy zostać, ale decyzja była oczywista że musze jechać. Zasnęłam. Drynnnnn... Dzwoni Sergio
  - Halo- mówie zaspana
  - Cześć śpiochu, za godzine masz samolot. Może mnie wpuścisz do środka?
Poszłam otworzyć drzwi. Stał w nich Sergio z bukietem róż. Rozpłakałam się. Przytulił mnie i próbował posieszyć. Niestety z marnym skutkiem.Poszłam szybko się ogarnąć do łazienki.W samochodzie pocałował mnie ostatni raz, bo na lotnisku było mnóstwo reporterów. Wsiadałam do samolotu z łzami w oczach lecz już nie płacząc, aby nie pokazać mu że jestem słaba.