Obudziłam się na sofie w salonie, a obok mnie leżeli Ana i Gareth. NIewiedziałam co tu robimy, lecz przypomniałam sobie że graliśmy w Fife, a potem chyba w czasie filmu zasneliśmy. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Jak wróciłam obudziłam Ane i naszego nowego lokatora. Gdy robiłam śniadanie usłyszałam dzwonek do drzwi
- Ana otwórz - krzyknęłam
Z niechęcią poszła do drzwi. Usłyszałam męski, bardzo znajomy głos. Niemogłam uwierzyć, że to naprawde on. Wybiegłam z kuchni i rzuciłam mu się w ramiona.
- Może was zostawię - powiedziała Ana i wyszła
Pocałował mnie i jeszcze mocniej przytulił.
- Cześć kochanie - przywitał się Sergio
- Cześć - odpowiedziałam i jeszcze raz go pocałowałam
Przedstawiłam Sergio Garetha i opowiedziałam mu dlaczego Gareth narazie z nami mieszka. Dzień zleciał nam bardzo szybko. Razem z moim chłopakiem poszłam do pracy, gdyż uparł się że mi będzie towarzyszył. Jak najszybciej zrobiłam co miałam na dzisiaj zaplanowane i Sergio zaprosił mnie na obiad do restauracji.
Odbyliśmy kolejną smutną rozmowę o mojej przeprowadzce do Hiszpani, nic nie postanawiając. Gdy wróciliśmy do domu Ana z Garethem, też już byli. Miło rozmawialiśmy przez pewien czas, kiedy nam się znudziło nasz nowy lokator zamówił pizze oraz zaproponował gre w butelke. Nikt nie miał nic przeciwko, więc jak przywieźli pizze, usiedlismy na ziemi i ja pierwsza zakręciłam butelką. Wypadło na moją przyjaciółkę
- Prawda czy wyzwanie - zapytał się Sergio
- Wyzwanie - wybrała
- Pocałuj Garetha - wypaliłam bez zastanowienia i natychmiast tego pożałowałam przez spojrzenie którym obdarzyła mnie Ana
- Jak wyzwanie to wyzwanie - powiedział Gareth i pocałował Ane
Reszta wieczoru, była podobna do początku, ale wszyscy byli w szoku po tym co się stało. Gdy spojrzałam na zegarek, zobaczyłam że już późno, więc poszłam na góre się położyć. Do mojego pokoju weszła Ana
- Mam nadzieje, że nie jesteś zła, za tamto wyzwanie - zapytałam
- Nie nie jestem
- Czy on ci się podoba?
- Tak bardzo, ale ja mu chyba nie
- Zwariowałaś - krzyknęłam - on jest w ciebie wpatrzony jak w obrazek
- Niieprawda
- Nieprawda, nieprawda - przedrzeźniałam ją - a myślisz, że dlaczego tak szybko cie pocałował?
- Niewiem, może masz racje... - odpowiedziała - idę do siebie, postaram się to przemyśleć. Dobranoc
- Papa, niema nad czym myśleć taka jest prawda
Gdy wyszła zaczęłam myśleć o Sergio i zasnęłam.
* * *
Mój ukochany obudził mnie rano pocałunkiem
- Dzień dobry kochanie
- Cześć, skąd wiedziałeś gdzie mam pokój? - zapytałam
- Ana mi powiedziała - odpowiedział uśmiechając się - choć na śniadanie, już gotowe
Pobiegłam do łazienki i szybko się ogarnełam. Pierwszy raz od dawna śniadanie było przepyszne. Dzisiaj chłopcy postanowili pozwiedzać miasto, a my niestety musiałyśmy pójść do pracy. Gdy dotarłyśmy na miejsce dowiedziałam sie, że dzisiaj przyjeżdża jakiś niemiecki zawodnik z Borussi Dortmund negocjować kontrakt. Jak każdy zawodnik najpierw zwiedzał stadion. Gdy podszedł do mojego stanowiska przywitał się:
- Cześć śliczna, jestem Marco
- Cześć Marco
- Czy mogę poznać twoje imię - zapytał
- Nie śłiczny - odparłam zirytowana
- Niemartw się, odkąd ma chłopaka na każdego się wkurza - powiedziała Ana
- Aha - powiedział uśmiechając się i odszedł
- Niemusiałaś byc taka niemiła - powiedziała przyjaciółka
- Wcale nie byłam
Wróciłam wcześniej do domu, ponieważ nie miałąm ochoty dalej siedzieć w pracy. Gareth i Sergio siedzieli w kuchni i pili kawe.
- Gareth mam takie niedyskretne pytanie - powiedziałam
- Mam sie bać? - zapytał ze śmiechem
- Nie nie masz czego, chodzi o to że. Czy podoba ci sie Ana? - zapytałam
- Przecież wiesz że tak, nawet Sergio to zaułważył - powiedział Gareth - ale ja jej się nie podobam
- Żartujesz sobie? - krzyknęłam - Ana jest w tobie zakochana
- Naprawdę?
- Tak! Bierz telefon dzwoń do niej szybko i zapraszaj na kolacje
Podałam mu jej numer i zadzwonił, gdy Ana się zgodziłam już wiedziałam, że jest szczęśliwa. Podziękował mi za jej numer i poszedł się szykować. Ana trochę później wróciła i po jej spojżeniu zrozumiałam, że już wie, że troszkę im w tym pomogłam. Gdy wyszli, zostaliśmy z Sergio sami. Zaproponował, że zrobi kolacje i włączył jakiś film. Wieczór był piękny, znowu zasnęłam na filmie, lecz tym razem przytulona do mojego ukochanego. Rano obudziłam się we własnym łóżku, okazało się, że Sergio mnie tutaj przyniósł jak zasnęłam. Kiedy zeszłam do kuchni śniadanie było już gotowe i wszyscy czekali na mnie. Ana pocałowała Garetha, więc byłam już pewna, że są parą. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć. Okazało się, że to moja dawna przyjaciółka Clarisa. Niemogłam uwierzyć w to, że mnie znalazła, gdyż wyjechałam w wieku 14 lat i nigdy się z nią nie kontaktowałam. Po rozmowie z Clarisą dowiedziałam się, że skontaktowała się z moją mamą i odnalazła mnie w Manchesterze. Umówiłam się z nią, aby przyjechała na Old Trafford. Opowiedziałam wszystkim domownikom kto to był i wszyscy pojechaliśmy na stadion, ponieważ chłopcy uparli się, że też chcą jechać. Kiedy znaleźliśmy się na miejscu Clarisa już tam była. Chwilę porozmawiałyśy, lecz musiałam iść i wypełnić obowiązki. Gareth poszedł odwiedzić swojego kuzyna, a ja i Ana do pracy. Sergio postanowił iść pobiegać w mieście. Jak skończyłyśmy co miałyśmy do roboty, jak zwykle trochę porozmawiałyśmy z zawodnikami. Chciałam się od Any dowiedzieć wszystkiego na temat jej i Garetha, więc poszłyśmy w spokojne miejsce. Niestety to był wielki błąd. Gdy tam dotarłysmy i się rozejżałam miałam ochote się zabić. Sergio całował się z Clarisą
Dwie dziewczyny, dwie przyjaciółki po trudnych przeżyciach. Połączyła je miłość do klubu, którego kiedyś nienawidziły
czwartek, 4 kwietnia 2013
wtorek, 2 kwietnia 2013
Rozdział 4
Rano obudziłam się w pełni szczęśliwa. Wiedziałam, że dziś wróci Sara, nie wiedziałam tylko o której godzinie.Wstałam i poszłam na dół.W domu było bardzo pusto bez mojej przyjaciółki, postanowiłam zadzwonić do Antonia- na niego zawsze można liczyć.
-Halo- odezwał się Valencia.
-Słuchaj, Sara powiedziała, że dziś wraca- rzekłam.
-O to wspaniała wiadomość, wiesz może kiedy dokładnie będzie w Manchesterze?- zapytał.
-Niestety nie, ale mam prośbę. Przyjdziesz teraz do mnie, bo smutno mi samej.
-Ano, do ciebie nawet o 3 w nocy- zażartował- będę za pół godzinki, czekaj.
-To czeka, papa- pożegnałam się
-Do zobaczenia.
Bardzo się cieszyłam, że mam takiego przyjaciela jak Antonio.Poszłam się oporządzić, bo przecież w piżamie bym go nie przyjęła.
*pół godziny później*
Pomocnik Manchesteru United przyszedł kiedy akurat robiłam śniadanie.Przyszedł bez Robina, spytałam dlaczego go nie ma i okazało się, że rozchorowała mu się córeczka. Antonio postanowił mi pomóc przy śniadaniu i zrobił mi kawę- robi ją najlepszą pod słońcem. Gdy usiedliśmy do stołu zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwałam się z miejsca i otworzyłam je, okazało się, że to nie Sara, której się spodziewałam, a Nani, który zapragnął się ze mną spotkać. Usiedliśmy z powrotem do stołu. Po zjedzeniu posiłku w miłym towarzystwie, zgrzytnął zamek w drzwiach. Po chwili naszym oczą ukazała się Sara. Rzuciłam się jej na szyję z piskiem:
-Sara, Sara, Sara!
-Ano, wybacz wszystko ci wytłumaczę- przytuliła mnie mocno.
-No właśnie Saro wytłumacz nam to, dlaczego nic nie powiedziałaś, dopiero Ana w internecie znalazła informacje?- zapytał Valencia.
-Dobrze, posłuchajcie. Rok temu byłam w Berlinie i poznałam tam Sergio. Od tamtej pory utrzymywałam z nim stały kontakt. Dzwoniliśmy do siebie i pisaliśmy. Stąd moje wieczne nie wyspanie.
-No tak, pamiętam jak pytałam z kim tak piszesz, a ty że z nikim.
-Tak, muszę się wam przyznać jeszcze do czegoś, często zamiast do rodziców jeździłam do niego.
-Saro, jak mogłaś? Dlaczego mi nie powiedziałaś o Ramosie?- zapytałam
-Dlatego, że bałam się, że pomyślicie, że kibicuje Realowi, jeszcze to pechowe losowanie Champions League! Ja nigdy nie lubiłam Los Blancos, w moim sercu po dziś dzień jest Atletico. A tak ogólnie z całego serca kocham nasz Manchester. Sergio nawet proponował i prosił abym została w Madrycie, ale się nie zgodziłam, bo tu mam was!-odpowiedziała Sara.
-O jak słodko!- pisnęłam- A co z tym Ramosem?
-Jak na razie ustaliliśmy związek na odległość, to wybaczycie mi?- zapytała
-Antonio, choć ze mną do kina. czy gdzieś, bo muszę sobie to wszystko poukładać w głowie, ciebie Saro pozostawiam z Nanim.
Do Valencii miał przyjechać kuzyn z Londynu. Postanowiliśmy wziąć go ze sobą. Mieliśmy się z nim spotkać w kinie.
*W kinie*
Po zakupieniu biletów podszedł do nas pewien przystojny mężczyzna. Okazało się, że to właśnie kuzyn mojego przyjaciela. Był to Gareth Bale. Po seansie poszliśmy do kawiarni i Empiku, kupić PES'a.Cały czas rozmawialiśmy i żartowaliśmy z Garym, jakbyśmy się znali od zawsze .Powiedział, że ma kontuzję i zostaje na miesiąc w Manchesterze.Nagle Antonio coś sobie przypomniał:
-Ej, stary sorry nie możesz u mnie mieszkać, wybacz.
-Trudno, wynajmę coś, przecież mam pieniądze- odpowiedział Bale.
-No bez przesady, zamieszkasz u mnie, sofa w salonie jest wolna- zaproponowałam.
-Nie będe przeszkadzał?- zapytał
-A skąd- zaśmiałam się- tym bardziej, że jesteś kuzynem mojego przyjaciela.
-Dzięki wielkie Ano!- podziękował i chyba mimowolnie przytulił.
Postanowiłam nic nie mówić Sarze tak, żeby zobaczyła jak to jest (tak jestem złą przyjaciółką). Bale cały czas mi dziękował. W końcu postanowiliśmy iść do domu, Antonio nas odprowadził i pobiegł szybko do siebie, bo miał trening.
*W domu*
-Saro, przemyślałam wszystko i postanowiłam też pomóc Garemu, wprowadzi się do nas, a tobie Nani trening zaczyna się za 15 minut.
-Kto się wprowadzi?-zapytała
-Ja, Ana powiedziała, że mogę-odpowiedział Gareth
-Tak, tak oczywiście jak się Ana zgodziła- powiedziała Sara
Do wieczora rozmawialiśmy o grze Gareth'a w Tottenhamie i jego przyszłości.Okazało się, że jego pozostanie tam jest bardzo wątpliwe i że wiele klubów go chce jak np.Real Madryt, czy Bayern Monachium. Powiedział nam w tajemnicy, że Antonio może mu załatwić transfer do Manchesteru. Co byłoby najlepszym rozwiązaniem w kwestii rodzinnej. Po rozmowie pomogłam Garemu rozpakować walizki, a Sara zrobiła kolację. Po zjedzeniu zagraliśmy w PES'a, ale nam się nie spodobał i klasycznie zaczęliśmy grać w FIFe. Po grze obejrzeliśmy jakiś film. Tylko była to późna godzina i wszyscy zasnęliśmy przy włączonym telewizorze.
-Halo- odezwał się Valencia.
-Słuchaj, Sara powiedziała, że dziś wraca- rzekłam.
-O to wspaniała wiadomość, wiesz może kiedy dokładnie będzie w Manchesterze?- zapytał.
-Niestety nie, ale mam prośbę. Przyjdziesz teraz do mnie, bo smutno mi samej.
-Ano, do ciebie nawet o 3 w nocy- zażartował- będę za pół godzinki, czekaj.
-To czeka, papa- pożegnałam się
-Do zobaczenia.
Bardzo się cieszyłam, że mam takiego przyjaciela jak Antonio.Poszłam się oporządzić, bo przecież w piżamie bym go nie przyjęła.
*pół godziny później*
Pomocnik Manchesteru United przyszedł kiedy akurat robiłam śniadanie.Przyszedł bez Robina, spytałam dlaczego go nie ma i okazało się, że rozchorowała mu się córeczka. Antonio postanowił mi pomóc przy śniadaniu i zrobił mi kawę- robi ją najlepszą pod słońcem. Gdy usiedliśmy do stołu zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwałam się z miejsca i otworzyłam je, okazało się, że to nie Sara, której się spodziewałam, a Nani, który zapragnął się ze mną spotkać. Usiedliśmy z powrotem do stołu. Po zjedzeniu posiłku w miłym towarzystwie, zgrzytnął zamek w drzwiach. Po chwili naszym oczą ukazała się Sara. Rzuciłam się jej na szyję z piskiem:
-Sara, Sara, Sara!
-Ano, wybacz wszystko ci wytłumaczę- przytuliła mnie mocno.
-No właśnie Saro wytłumacz nam to, dlaczego nic nie powiedziałaś, dopiero Ana w internecie znalazła informacje?- zapytał Valencia.
-Dobrze, posłuchajcie. Rok temu byłam w Berlinie i poznałam tam Sergio. Od tamtej pory utrzymywałam z nim stały kontakt. Dzwoniliśmy do siebie i pisaliśmy. Stąd moje wieczne nie wyspanie.
-No tak, pamiętam jak pytałam z kim tak piszesz, a ty że z nikim.
-Tak, muszę się wam przyznać jeszcze do czegoś, często zamiast do rodziców jeździłam do niego.
-Saro, jak mogłaś? Dlaczego mi nie powiedziałaś o Ramosie?- zapytałam
-Dlatego, że bałam się, że pomyślicie, że kibicuje Realowi, jeszcze to pechowe losowanie Champions League! Ja nigdy nie lubiłam Los Blancos, w moim sercu po dziś dzień jest Atletico. A tak ogólnie z całego serca kocham nasz Manchester. Sergio nawet proponował i prosił abym została w Madrycie, ale się nie zgodziłam, bo tu mam was!-odpowiedziała Sara.
-O jak słodko!- pisnęłam- A co z tym Ramosem?
-Jak na razie ustaliliśmy związek na odległość, to wybaczycie mi?- zapytała
-Antonio, choć ze mną do kina. czy gdzieś, bo muszę sobie to wszystko poukładać w głowie, ciebie Saro pozostawiam z Nanim.
Do Valencii miał przyjechać kuzyn z Londynu. Postanowiliśmy wziąć go ze sobą. Mieliśmy się z nim spotkać w kinie.
*W kinie*
Po zakupieniu biletów podszedł do nas pewien przystojny mężczyzna. Okazało się, że to właśnie kuzyn mojego przyjaciela. Był to Gareth Bale. Po seansie poszliśmy do kawiarni i Empiku, kupić PES'a.Cały czas rozmawialiśmy i żartowaliśmy z Garym, jakbyśmy się znali od zawsze .Powiedział, że ma kontuzję i zostaje na miesiąc w Manchesterze.Nagle Antonio coś sobie przypomniał:
-Ej, stary sorry nie możesz u mnie mieszkać, wybacz.
-Trudno, wynajmę coś, przecież mam pieniądze- odpowiedział Bale.
-No bez przesady, zamieszkasz u mnie, sofa w salonie jest wolna- zaproponowałam.
-Nie będe przeszkadzał?- zapytał
-A skąd- zaśmiałam się- tym bardziej, że jesteś kuzynem mojego przyjaciela.
-Dzięki wielkie Ano!- podziękował i chyba mimowolnie przytulił.
Postanowiłam nic nie mówić Sarze tak, żeby zobaczyła jak to jest (tak jestem złą przyjaciółką). Bale cały czas mi dziękował. W końcu postanowiliśmy iść do domu, Antonio nas odprowadził i pobiegł szybko do siebie, bo miał trening.
*W domu*
-Saro, przemyślałam wszystko i postanowiłam też pomóc Garemu, wprowadzi się do nas, a tobie Nani trening zaczyna się za 15 minut.
-Kto się wprowadzi?-zapytała
-Ja, Ana powiedziała, że mogę-odpowiedział Gareth
-Tak, tak oczywiście jak się Ana zgodziła- powiedziała Sara
Do wieczora rozmawialiśmy o grze Gareth'a w Tottenhamie i jego przyszłości.Okazało się, że jego pozostanie tam jest bardzo wątpliwe i że wiele klubów go chce jak np.Real Madryt, czy Bayern Monachium. Powiedział nam w tajemnicy, że Antonio może mu załatwić transfer do Manchesteru. Co byłoby najlepszym rozwiązaniem w kwestii rodzinnej. Po rozmowie pomogłam Garemu rozpakować walizki, a Sara zrobiła kolację. Po zjedzeniu zagraliśmy w PES'a, ale nam się nie spodobał i klasycznie zaczęliśmy grać w FIFe. Po grze obejrzeliśmy jakiś film. Tylko była to późna godzina i wszyscy zasnęliśmy przy włączonym telewizorze.
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 3
Rano obudziłam Ane. Zapytałam sie czy nie ma ochoty iść dzisiaj pooglądać jak chłopaki trenują.
- Ale...Sara...co?-ziewnęła na wpół śpiąc.
- Nie co, tylko ubieraj się szybko! Bo trening jest na 13, a musimy jeszcze iść do sklepiku przy domu.
- Okej, wstaję, już wstaję, daj mi chwilkę-odpowiedziała przeciągając się.
- Dobra, za 15 minut widzę cię na dole-rozkazałam.
Szybo zeszłam na dół z poczuciem winy, że musiałam okłamać Ane, ale czego nierobi się dla chłopaka. Napisałam karteczkę : ''Wyjechałam na trochę. Nie dzwoń, nie pisz. Wytłumaczę Ci wszystko jak wrócę''. Wybiegłam z domu, modląc się by Ana mnie nie zobaczyła. Złapałam taksówkę i pojechałam na lotniksko. Myślałam już tylko że za kilka godzin nareszcie zobaczę Sergio. Zapłaciłam za taksówkę, odnalazłam bilet na lot i zdenerwowana wsiadłam do samolotu. Lot zleciał niestamowicie szybko. Na lotnisku w Madrycie pierwszą osobą którą zobaczyłam był mój kochany Ramos.Wziął moją walizkę i poszliśmy do jego samochodu.
-Powiedziałaś komuś,że tu przyjeżdżasz? - zapytał
-Nie- odpowiedziałam- a co?
-Nic, tylko zastanawiam się czy Twoja przyjaciółka nie będzie się denerwować
-Zostawiłam jej karteczkę z informacją, że wyjeżdżam na trochę
-Aha, mam nadzieję że to ją choć trochę uspokoi- powiedział z sarkazmem
-Oj daj spokój
Na początku zabrał mnie na trening Realu. Gdy weszliśmy do ośrodka szkoleniowego wszyscy dziwnie się na nas patrzyli, gdyż widzieli mnie na swoim meczu jak kibicowałam Manchesterowi.
- Cześć- przywitał się Karim- kto to jest?
- To moja dziewczyna Sara- ospowiedział Sergio
- Dziewczyna?- zdziwiło się kilku zawodnkiów
- Tak poznalismy sie kilka lat temu w Berlinie, ona pochodzi z Madrytu
- Aha, jesteś kibicem Manchesteru?- Karim zwrócił się do mnie
- Tak, kochamy ten klub razem z moją przyjaciółką Aną, ale to chyba nie przeszkoda abym była dziewczyną Sergio- odpowiedziałam
- Nie, nie to wasza sprawa
Trening był ciekawy, trochę inny niż Manchesteru. Przez cały czas Sergio się do mnie uśmiechał i specjalnie wykopywał piłkę tam gdzie stałam, aby po nią przybiec i mnie przyulić.Po zakończeniu treningu zabrał mnie na obiad do restauracji. Usiedliśmy w najdalszym jej końcu aby móc swobodnie rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim. Ramos namawiał mnie abym została w Madrycie z nim na zawsze albo chociaż na tydzień, lecz ja wiedziałam że musze wrócić do Angli, bo tam jest moja praca, znajomi i przyjaciółka
- Ale twój chłopak jest tutaj w Hiszpani- powiedział
- Tak wiem, ale niemoge wszystkiego rzucić z dnia na dzień i tu zostać
- Dobrze, nie kontynuujmy tego tematu, mamy jeszcze dużo czasu aby o tym porozmawiać
Reszta wieczoru była idealna. Po obiedzie spacerowalismy przez kilka godzin po Madrycie i robilismy sobie mnóstwo zdjęć na pamiątke. W końcu zapytał:
- Naprawde nie zostaniesz na dłużej?
- Wiesz że niemogę, może ty przyjedź do Manchesteru
- Chciałbym, ale znasz sytuacje
Rozmowa była trudna ale takie jest życie i nic na to nie poradzimy. Zabrał mnie jeszcze na romantyczną kolacje i odprowadził do hotelu.
- Jutro rano wracam do Manchesteru- powiedziałam ze smukiem w głosie
- Wiem, ale dalej mam nadzieję, że się rozmyślisz
- Już napisałam Anie, że wracam więc niemoge się wycofać. Odwieziesz mnie rano na lotnisko- zapytałam
- Oczywiście, że tak chyba że nie chcesz?
- Chcę i to bardzo. Dobranoc
Odpowiedział dobranoc i pocałował mnie. Leżąc myślałam ciagle o Sergio i o tym czy zostać, ale decyzja była oczywista że musze jechać. Zasnęłam. Drynnnnn... Dzwoni Sergio
- Halo- mówie zaspana
- Cześć śpiochu, za godzine masz samolot. Może mnie wpuścisz do środka?
Poszłam otworzyć drzwi. Stał w nich Sergio z bukietem róż. Rozpłakałam się. Przytulił mnie i próbował posieszyć. Niestety z marnym skutkiem.Poszłam szybko się ogarnąć do łazienki.W samochodzie pocałował mnie ostatni raz, bo na lotnisku było mnóstwo reporterów. Wsiadałam do samolotu z łzami w oczach lecz już nie płacząc, aby nie pokazać mu że jestem słaba.
- Ale...Sara...co?-ziewnęła na wpół śpiąc.
- Nie co, tylko ubieraj się szybko! Bo trening jest na 13, a musimy jeszcze iść do sklepiku przy domu.
- Okej, wstaję, już wstaję, daj mi chwilkę-odpowiedziała przeciągając się.
- Dobra, za 15 minut widzę cię na dole-rozkazałam.
Szybo zeszłam na dół z poczuciem winy, że musiałam okłamać Ane, ale czego nierobi się dla chłopaka. Napisałam karteczkę : ''Wyjechałam na trochę. Nie dzwoń, nie pisz. Wytłumaczę Ci wszystko jak wrócę''. Wybiegłam z domu, modląc się by Ana mnie nie zobaczyła. Złapałam taksówkę i pojechałam na lotniksko. Myślałam już tylko że za kilka godzin nareszcie zobaczę Sergio. Zapłaciłam za taksówkę, odnalazłam bilet na lot i zdenerwowana wsiadłam do samolotu. Lot zleciał niestamowicie szybko. Na lotnisku w Madrycie pierwszą osobą którą zobaczyłam był mój kochany Ramos.Wziął moją walizkę i poszliśmy do jego samochodu.
-Powiedziałaś komuś,że tu przyjeżdżasz? - zapytał
-Nie- odpowiedziałam- a co?
-Nic, tylko zastanawiam się czy Twoja przyjaciółka nie będzie się denerwować
-Zostawiłam jej karteczkę z informacją, że wyjeżdżam na trochę
-Aha, mam nadzieję że to ją choć trochę uspokoi- powiedział z sarkazmem
-Oj daj spokój
Na początku zabrał mnie na trening Realu. Gdy weszliśmy do ośrodka szkoleniowego wszyscy dziwnie się na nas patrzyli, gdyż widzieli mnie na swoim meczu jak kibicowałam Manchesterowi.
- Cześć- przywitał się Karim- kto to jest?
- To moja dziewczyna Sara- ospowiedział Sergio
- Dziewczyna?- zdziwiło się kilku zawodnkiów
- Tak poznalismy sie kilka lat temu w Berlinie, ona pochodzi z Madrytu
- Aha, jesteś kibicem Manchesteru?- Karim zwrócił się do mnie
- Tak, kochamy ten klub razem z moją przyjaciółką Aną, ale to chyba nie przeszkoda abym była dziewczyną Sergio- odpowiedziałam
- Nie, nie to wasza sprawa
Trening był ciekawy, trochę inny niż Manchesteru. Przez cały czas Sergio się do mnie uśmiechał i specjalnie wykopywał piłkę tam gdzie stałam, aby po nią przybiec i mnie przyulić.Po zakończeniu treningu zabrał mnie na obiad do restauracji. Usiedliśmy w najdalszym jej końcu aby móc swobodnie rozmawiać. Rozmawialiśmy o wszystkim. Ramos namawiał mnie abym została w Madrycie z nim na zawsze albo chociaż na tydzień, lecz ja wiedziałam że musze wrócić do Angli, bo tam jest moja praca, znajomi i przyjaciółka
- Ale twój chłopak jest tutaj w Hiszpani- powiedział
- Tak wiem, ale niemoge wszystkiego rzucić z dnia na dzień i tu zostać
- Dobrze, nie kontynuujmy tego tematu, mamy jeszcze dużo czasu aby o tym porozmawiać
Reszta wieczoru była idealna. Po obiedzie spacerowalismy przez kilka godzin po Madrycie i robilismy sobie mnóstwo zdjęć na pamiątke. W końcu zapytał:
- Naprawde nie zostaniesz na dłużej?
- Wiesz że niemogę, może ty przyjedź do Manchesteru
- Chciałbym, ale znasz sytuacje
Rozmowa była trudna ale takie jest życie i nic na to nie poradzimy. Zabrał mnie jeszcze na romantyczną kolacje i odprowadził do hotelu.
- Jutro rano wracam do Manchesteru- powiedziałam ze smukiem w głosie
- Wiem, ale dalej mam nadzieję, że się rozmyślisz
- Już napisałam Anie, że wracam więc niemoge się wycofać. Odwieziesz mnie rano na lotnisko- zapytałam
- Oczywiście, że tak chyba że nie chcesz?
- Chcę i to bardzo. Dobranoc
Odpowiedział dobranoc i pocałował mnie. Leżąc myślałam ciagle o Sergio i o tym czy zostać, ale decyzja była oczywista że musze jechać. Zasnęłam. Drynnnnn... Dzwoni Sergio
- Halo- mówie zaspana
- Cześć śpiochu, za godzine masz samolot. Może mnie wpuścisz do środka?
Poszłam otworzyć drzwi. Stał w nich Sergio z bukietem róż. Rozpłakałam się. Przytulił mnie i próbował posieszyć. Niestety z marnym skutkiem.Poszłam szybko się ogarnąć do łazienki.W samochodzie pocałował mnie ostatni raz, bo na lotnisku było mnóstwo reporterów. Wsiadałam do samolotu z łzami w oczach lecz już nie płacząc, aby nie pokazać mu że jestem słaba.
niedziela, 31 marca 2013
Rozdział 1
GOOOL!-krzyknęłyśmy.I zaczęliśmy szaleć jak opętałe. Byśmy właśnie na Old Trafford w loży VIP.W ten dzień w pracy zastępował nas ktoś inny.Pracowaliśmy przy nagłośnieniu, światłach itp. na stadionie Man United.Ale wracając do tego co działo suitę na stadionie.Odbywał się właśnie rewanżowy dwumecz pomiędzy Czerwonymi Diabłami, a Realem Madrid. Po golu samobójczym Ramosa w 48' cały „Teatr Snów” się radował, lecz nie trwało to za długo, ponieważ w 56' Nani zobaczył czerwoną kartkę po niby-faulu na Arbeloi. Nasi przyjaciele grali bardzo dobre spotkanie, lecz brak zawodnika w takim meczu przynosi wiadome skutki. W 66' niespodziewanie Luka Modrić zmienił wynik z 1:0 na 1:1, a 3 minuty po nim Cristiano Ronaldo-były zawodnik, także ból był jeszcze większy. Cris jak przystało nie cieszył się, pokazał tylko gest w stylu „Przepraszam cały Manchester, ale za to mi płacą, to moja praca”.Do końca spotkania zostało 21 minut, ale przez ten czas nic nie udało się strzelić.Po zakończeniu meczy my wraz ze smutnymi kibicami odśpiewaliśmy „Glory, Glory Man United”.Kiedy stadion opustoszał, poszłyśmy pomóc wszytko powyłączać.Po pracy wybrałyśmy się do autokaru naszych przyjaciół
*W autokarze*
-Jakiś głupi ten arbiter, nie powinien dawać ci dawać czerwonej kartki-zwrócił się do Naniego Michael Carrik
-Nie powinien,a dał to powinno nam dać dużo do myślenia-odpowiedział Luis Almedia da Cunha (Nani)
-Tsaa, co do myślenia? Niby, że arbitrzy nie zawsze są sprawiedliwi?-zapytał podirytowany Tom Cleverley. -Chłopcy, przestańcie się kłócić, co się stało, to się nie odstanie, przegraliśmy, trudno.Postaramy się w lidze i w pucharze, prawda?-zapytałam.
-Tak, Ana ma racje, teraz pora się skupić na innych rozgrywkach.Po prostu nie wracajmy do tego co się dziś wydarzyło, dobrze?-zapał kapitan-Nemanja Vidić.
-Dobrze!-zawołał cały autokar.
Kiedy dojechaliśmy do prywatnego pubu klubu, wszystkim przestało już być żal przegranej w Champions League.
-Ana, jak ty to robisz, znów dzięki tobie panuje radość-zapytała Sara z uśmiechem
-Sama nie wiem, te słowa idą z serca, może coś w tonie głosu, na prawdę nie mam pojęcia-odpowiedziałam przyjaciółce.
-Rozumiem, panno Chavez, kiedy wybierze się pani ze mną na zakupy?-zapytała radośnie Sara
-Z tobą kochana, zawsze!-odpowiadając równie entuzjastycznie.
-O słyszę, że ktoś tu idzie na zakupy?-zapytał Robin van Persie
-Tak,Robinku, możesz iść z nami-odpowiedziałam śmiejąc się
-A ja?-z za ściany wyjrzał Antonio Valencia
-Och ty również-odpowiedziała Sara
-Dobrze chłopaki, kiedy wam pasuje?-zapytałam
-Mi pasuje o 16, po treningu,a tobie Valencia?-zapytał van Persie
-Mi, także pasuje ta godzina, czyli jesteśmy umówieni?-chciał wiedzieć Antonio
-Tak, czyli jutro o 16 przy głównym wejściu Centrum Handlowego, a dziś musimy już spadać.Pa chłopaki!-powiedziała Sara i zaczęłyśmy wychodzić.
-Pa dziewczyny, do jutra-odpiwiedzieli chłopcy. Zajechałyśmy do domy, krótka kąpiel i położyłyśmy spać, myśląc o jutrzejszym dniu
*W autokarze*
-Jakiś głupi ten arbiter, nie powinien dawać ci dawać czerwonej kartki-zwrócił się do Naniego Michael Carrik
-Nie powinien,a dał to powinno nam dać dużo do myślenia-odpowiedział Luis Almedia da Cunha (Nani)
-Tsaa, co do myślenia? Niby, że arbitrzy nie zawsze są sprawiedliwi?-zapytał podirytowany Tom Cleverley. -Chłopcy, przestańcie się kłócić, co się stało, to się nie odstanie, przegraliśmy, trudno.Postaramy się w lidze i w pucharze, prawda?-zapytałam.
-Tak, Ana ma racje, teraz pora się skupić na innych rozgrywkach.Po prostu nie wracajmy do tego co się dziś wydarzyło, dobrze?-zapał kapitan-Nemanja Vidić.
-Dobrze!-zawołał cały autokar.
Kiedy dojechaliśmy do prywatnego pubu klubu, wszystkim przestało już być żal przegranej w Champions League.
-Ana, jak ty to robisz, znów dzięki tobie panuje radość-zapytała Sara z uśmiechem
-Sama nie wiem, te słowa idą z serca, może coś w tonie głosu, na prawdę nie mam pojęcia-odpowiedziałam przyjaciółce.
-Rozumiem, panno Chavez, kiedy wybierze się pani ze mną na zakupy?-zapytała radośnie Sara
-Z tobą kochana, zawsze!-odpowiadając równie entuzjastycznie.
-O słyszę, że ktoś tu idzie na zakupy?-zapytał Robin van Persie
-Tak,Robinku, możesz iść z nami-odpowiedziałam śmiejąc się
-A ja?-z za ściany wyjrzał Antonio Valencia
-Och ty również-odpowiedziała Sara
-Dobrze chłopaki, kiedy wam pasuje?-zapytałam
-Mi pasuje o 16, po treningu,a tobie Valencia?-zapytał van Persie
-Mi, także pasuje ta godzina, czyli jesteśmy umówieni?-chciał wiedzieć Antonio
-Tak, czyli jutro o 16 przy głównym wejściu Centrum Handlowego, a dziś musimy już spadać.Pa chłopaki!-powiedziała Sara i zaczęłyśmy wychodzić.
-Pa dziewczyny, do jutra-odpiwiedzieli chłopcy. Zajechałyśmy do domy, krótka kąpiel i położyłyśmy spać, myśląc o jutrzejszym dniu
Rozdział 2
Rano obudziła mnie Sara.Pytała czy nie mam ochoty iść dzisiaj pooglądać jak chłopaki trenują.
-Ale...Sara...co?-ziewnęłam na wpół śpiąc.
-Nie co, tylko ubieraj się szybko! Bo trening jest na 13, a musimy jeszcze iść do sklepiku przy domu.
-Okej, wstaję, już wstaję, daj mi chwilkę-odpowiedziałam przeciągając się.
-Dobra, za 15 minut widzę cię na dole-rozkazała Sara.
Dźwigłam się z łóżka i poszłam do łazienki, po kilkunastu minutach zeszłam na dół. Nie było Sary, na stole leżała kartka z napisem ''Wyjechałam na trochę. Nie dzwoń, nie pisz. Wytłumaczę Ci wszystko jak wrócę''. Nie miałam pojęcia co robić. Postanowiłam zadzwonić do Antonia.
-Antonio, słuchaj mam problem...-płakałam do słuchawki.
-Nie płacz, co się stało?-zapytał Valencia.
-Sara ona...zniknęła, zostawiła tylko list.-odpowiedziałam.
-Jak to? Sara? Jadę do ciebie, czekaj-powiedział.
*20 minut później*
Antonio przyszedł z Robinem.Zastali mnie płaczącą. Nawet nie zauważyłam kiedy weszli, widząc, że płaczę Valencia przytulił mnie i powiedział:
-Ciii...nie płacz już.
-Ano pokażesz mi ten list od Sary?-zapytał van Persie.
-T...ttak, leży na stole-powiedziałam przez łzy.
Robin wziął kartkę do rąk i przeczytał.
-Może chce od wszystkiego odpocząć, co?-zapytał.
-Może tak-uspokoiłam się nie co
-Zróbmy tak,poczekajmy przez dzień, czy 2 i wtedy zaczniemy coś robić?-zaproponował pomocnik Manchesteru United-A tak w ogóle jadłaś co?-zapytał.
-Nie, nie jadłam, a z tą Sarą faktycznie poczekajmy.
-Dobra to ja idę po coś do jedzenia, patrzyłem i w lodówce nic nie ma-powiedział napastnik Czerwonych Diabłów.
Kiedy Robin wyszedł Valencia zrobił mi kawę.Włączyliśmy FIF'e 13, okazało się, że nie jestem wcale taka słaba.Mecz w grze zakończył się remisem. Rozegraliśmy jeszcze jeden i wrócił Robin z zakupami.Chłopcy zaczęli robić mi śniadanie, chciałam im pomóc, ale powiedzieli, że dziś oni robią i kazali mi usiąść na kanapę i odpocząć po dzisiejszych przeżyciach. Wzięłam laptopa i weszłam na jakąś stronkę, a tam nagłówek ''Sergio Ramos- na kogo czeka na lotnisku''. Otworzyłam z nudów ten artykuł.Patrzyłam w ekran jak oniemiała.
-Już wiem gdzie i z kim jest Sara!- krzyknęłam.
Chłopcy podbiegli. Wlepili wzrok w ekran z nie mniejszym zdziwieniem niż ja. Wnioskując po zdjęciach, obstawiłam, że są parą.
-No, no nasza Sara do chłopaka uciekła!-powiedział śmiejąc się Robin.
-Mogłabym mi chociaż powiedzieć, że z nim jest-powiedziałam.
-Przynajmniej wiemy gdzie się znajduje i nie musimy się o nią martwić. Ramos się nią zaopiekuje, a ty Ano jedz, chyba, że nie chcesz iść z nami na trening-skwitował Antonio.
Zjadłam śniadanie, które było pyszne i wyszliśmy z domu na trening.
*Na treningu*
-Witaj Ano- przywitał się Alex Ferguson.
-Dzień dobry panu- odpowiedziałam.
-Tyle razy ci mówiłem, mów mi po prostu Alex- pomniał mi menager Man United.
-Dobrze, zapamiętam sobie- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Gdzie się podziała twoja przyjaciółka, czyżbyście się pokłóciły?- zapytał
Opowiedziałam mu zaistniałą sytuację i zaczął się trening, patrzyłam jak chłopcy ćwiczą. Po treningu wybrałam się na zakupy z Robinem i Antoniem. O dziwo chcieli ze mną chodzić po sklepach z ciuchami i przekonałam się, że mają dobry gust, pomogli mi wybrać parę rzeczy.Po zakupach odprowadzili mnie do domu, szliśmy cali obładowani torbami. Kiedy poszli weszłam na facebooka, a tam wiadomość od Sary ''Jutro wracam''. Niestety była już niedostępna . Wylogowałam się, zrobiłam sobie kolację, a następnie włączyłam telewizor, bo dziś miał lecieć fajny film. Po zakończeniu filmu jeszcze poszłam do łazienki zrobić wieczorną toaletę i położyłam się spać z myślą, że jutro spotkam się z Sarą.
sobota, 30 marca 2013
Bohaterowie:
Sara Moya
Urodznona 21.06.1993r.[20 l.] w Madrycie,Hiszpania
rok pokochania Manchesteru United 2007r.
rok przeprowadzki do Manchesteru 2007r.
Ulubiony zawodnik Man United dawniej Cristiano Ronaldo
Obecnie Robin van Persie
Powód pokochania Man United obejrzenie meczu z przyjaciółką,rozwód rodziców, który był skutkiem przeprowadzki do Manchesteru
ulubiona potrawa- turron
ulubiony napój- cola
ulubiony kolor-czerwony
ulubiona piosenkarka/piosenkarz-Rihanna
Ana Chavez
Urodzona 22.05.1993r. [20 l.] w Barcelonie,Hiszpania
rok pokochania Manchesteru United 2005r.
rok przeprowadzki do Manchesteru 2004r.
Ulubiony zawodnik Man United dawniej Gerard Pique
Obecnie Antonio Valencia
Powód pokochania Man United przeprowadzka do Manchesteru, na początku nie lubiła Man United, ponieważ jej ukochanym klubem nadal był Espanyol.
ulubiona potrawa- crema catalana
ulubiony napój- cola
ulubiony kolor-czerwony
ulubiona piosenkarka/piosenkarz-Shakira
Robin van Persie
Urodzony 06.08.1983r. [30 l.] w Rotterdamie,Holandia
Napastnik w Manchesterze United
Najlepszy przyjaciel dziewczyn
Luis Antonio Valencia
Urodzony 04.08.1985r. [28 l.] w Nueva Loja, Ekwador
Pomocnik w Manchesterze United
Najlepszy przyjaciel dziewczyn
Marco Reus
Urodzony 31.05.1989r. [24 l.] w Dortmundzie,Niemcy
Będzie w następnych rozdziałach
Gareth Bale
Urodzony 16.07.1989r. [24 l.] w Cardiff,Walia
Będzie w następnych rozdziałach
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





