niedziela, 31 marca 2013

Rozdział 1

GOOOL!-krzyknęłyśmy.I zaczęliśmy szaleć jak opętałe. Byśmy właśnie na Old Trafford w loży VIP.W ten dzień w pracy zastępował nas ktoś inny.Pracowaliśmy przy nagłośnieniu, światłach itp. na stadionie Man United.Ale wracając do tego co działo suitę na stadionie.Odbywał się właśnie rewanżowy dwumecz pomiędzy Czerwonymi Diabłami, a Realem Madrid. Po golu samobójczym Ramosa w 48' cały „Teatr Snów” się radował, lecz nie trwało to za długo, ponieważ w 56' Nani zobaczył czerwoną kartkę po niby-faulu na Arbeloi. Nasi przyjaciele grali bardzo dobre spotkanie, lecz brak zawodnika w takim meczu przynosi wiadome skutki. W 66' niespodziewanie Luka Modrić zmienił wynik z 1:0 na 1:1, a 3 minuty po nim Cristiano Ronaldo-były zawodnik, także ból był jeszcze większy. Cris jak przystało nie cieszył się, pokazał tylko gest w stylu „Przepraszam cały Manchester, ale za to mi płacą, to moja praca”.Do końca spotkania zostało 21 minut, ale przez ten czas nic nie udało się strzelić.Po zakończeniu meczy my wraz ze smutnymi kibicami odśpiewaliśmy „Glory, Glory Man United”.Kiedy stadion opustoszał, poszłyśmy pomóc wszytko powyłączać.Po pracy wybrałyśmy się do autokaru naszych przyjaciół
*W autokarze*
-Jakiś głupi ten arbiter, nie powinien dawać ci dawać czerwonej kartki-zwrócił się do Naniego Michael Carrik
-Nie powinien,a dał to powinno nam dać dużo do myślenia-odpowiedział Luis Almedia da Cunha (Nani)
-Tsaa, co do myślenia? Niby, że arbitrzy nie zawsze są sprawiedliwi?-zapytał podirytowany Tom Cleverley. -Chłopcy, przestańcie się kłócić, co się stało, to się nie odstanie, przegraliśmy, trudno.Postaramy się w lidze i w pucharze, prawda?-zapytałam.
-Tak, Ana ma racje, teraz pora się skupić na innych rozgrywkach.Po prostu nie wracajmy do tego co się dziś wydarzyło, dobrze?-zapał kapitan-Nemanja Vidić.
-Dobrze!-zawołał cały autokar.
Kiedy dojechaliśmy do prywatnego pubu klubu, wszystkim przestało już być żal przegranej w Champions League.
-Ana, jak ty to robisz, znów dzięki tobie panuje radość-zapytała Sara z uśmiechem
-Sama nie wiem, te słowa idą z serca, może coś w tonie głosu, na prawdę nie mam pojęcia-odpowiedziałam przyjaciółce.
-Rozumiem, panno Chavez, kiedy wybierze się pani ze mną na zakupy?-zapytała radośnie Sara
-Z tobą kochana, zawsze!-odpowiadając równie entuzjastycznie.
-O słyszę, że ktoś tu idzie na zakupy?-zapytał Robin van Persie
-Tak,Robinku, możesz iść z nami-odpowiedziałam śmiejąc się
-A ja?-z za ściany wyjrzał Antonio Valencia
-Och ty również-odpowiedziała Sara
-Dobrze chłopaki, kiedy wam pasuje?-zapytałam
-Mi pasuje o 16, po treningu,a tobie Valencia?-zapytał van Persie
 -Mi, także pasuje ta godzina, czyli jesteśmy umówieni?-chciał wiedzieć Antonio
-Tak, czyli jutro o 16 przy głównym wejściu Centrum Handlowego, a dziś musimy już spadać.Pa chłopaki!-powiedziała Sara i zaczęłyśmy wychodzić.
-Pa dziewczyny, do jutra-odpiwiedzieli chłopcy. Zajechałyśmy do domy, krótka kąpiel i położyłyśmy spać, myśląc o jutrzejszym dniu

2 komentarze: